sobota, 31 stycznia 2015

Tittamari Marttinen, „Moja rodzinka”

Nie wiem, czy podjęłabym się tłumaczenia tej książeczki. Już tytuł nastręcza trudności: „Ikioma perheeni” to coś więcej niż „moja rodzinka”. Więcej nawet niż „moja własna rodzinka”. Nie istnieje w języku polskim słowo „najwłaśniejsza”, a ono może najdokładniej oddałoby sens fińskiego odpowiednika.


Kto należy do owej rodzinki? Od razu pojawia się drugi problem – z głównym bohaterem nie wiadomo, czy jest bohaterem, czy raczej bohaterką. Odpowiedzi na pytanie o płeć nie daje ani tekst (to akurat w przypadku „bezpłciowego” języka fińskiego zrozumiałe), ani imię „Kuu” („księżyc”), ani nawet ilustracje. Kuu ma dwie mamy. Ma też brata, który ma z kolei dwóch tatusiów. A wkrótce do rodziny dołączy chomik, wymarzony prezent urodzinowy. 


Obawiam się, że w Polsce temat tęczowej rodziny wzbudziłby co najwyżej niezdrową sensację. Trudno mi uwierzyć, by ktoś mógł czytać tę książkę tak, jak książki zazwyczaj się czyta: dla jej walorów literackich. Tym bardziej, że jednym z bohaterów (bohaterek?) jest także Niki, transseksualista.

Temat rzadko spotykany nawet w Finlandii, w której tęczowe rodziny nie muszą się ukrywać przed resztą społeczeństwa. Autorce udało się stworzyć wiarygodny portret bohaterów, którzy, jak się okazują, mają zupełnie zwyczajne zwyczaje i upodobania.

Oto niewielki fragment tekstu w moim tłumaczeniu:

„Czasami koleżanki i koledzy pytają, jak to jest, gdy ma się dwie mamy. Moim zdaniem to zupełnie normalne. Mama i mamuś to moja rodzina.

Te same koleżanki i ci sami koledzy pytają, jak to jest, gdy się nie ma taty. Moim zdaniem to zupełnie bez czapy. Przecież mam tatę, który dał w prezencie ziarenko dzidzi, z którego wyrosłam w mamy brzuchu. Nie znam tego taty, ale to mnie nie martwi. Kiedy z jakiegoś powodu straszliwie potrzebuję towarzystwa taty, idę do Kimiego i rozmawiam z jego tatusiami, z jednym z nich albo z oboma naraz.”

Tytuł oryginału: „Ikioma perheeni”
Ilustracje; Aiju Salminen
wyd. Pieni Karhu, 2013, 43. s.

piątek, 16 stycznia 2015

Petra Heikkilä, „Zakręcona sprawa”

Ta niepozorna książeczka pozostaje w głowie na długo po przeczytaniu. Po raz pierwszy miałam ją w rękach kilka lat temu, fabułę (lub raczej: fabułkę) pamiętałam do dziś. Dziś książeczkę przeczytałam po raz kolejny i, tak, utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to rzecz godna przetłumaczenia. Aż dziwne, że jak dotąd została przetłumaczona wyłącznie na język japoński.


Główną bohaterkę nazwę Kruszynką Zakręconą. Choć może lepiej nadać jej imię Kapka Kręcońska? Albo Ociupinka Zakrętas? W każdym razie w dniu rozpoczęcia opowieści obchodzi imieniny i z tej okazji jej ogonek zakręca się z radości jeszcze bardziej niż zwykle. Otrzyma oczywiście prezenty: kredki i zeszyt w kształcie serduszka, a także świnkę skarbonkę. Tak się jednak składa, że rodzice Kruszynki zaczynają się kłócić. Tak bardzo, że jej ogonek ze smutku zupełnie się rozprostowuje i nie pomaga nawet zawiązywanie go w supeł. Zresztą z całym domem dzieje się coś niedobrego: rozrasta się. Stół się wydłuża, wydłuża się kanapa, łóżko rośnie tak, że Kruszynka nie może się przytulić ani do mamy, ani do taty, którzy zresztą pospadali na podłogę...

Chyba nie ma rodziny, w której nie dochodzi czasem do kłótni. W oczach wrażliwego dziecka sprzeczki między rodzicami mogą jednak urastać do rangi poważnego problemu. Powtarzające się scysje to, wbrew tytułowi, znacznie więcej niż „zakręcona sprawa”. Petra Heikkilä i jako pisarka, i jako ilustratorka świetnie oddaje stany duszy małej świnki, która musi się zmierzyć z lodowatą atmosferą rodzinnego domu. Na szczęście wszystko kończy się szczęśliwie. Kłótnie zostają zażegnane, a dom powraca do zwykłych rozmiarów. A ogonek? Wiadomo, na maksa zakręcony!

Tytuł oryginału: Kimurantti juttu
wyd. WSOY, 2005, 24 s. 

niedziela, 11 stycznia 2015

Kristiina Louhi, cykl o Aino oraz cykl o Tomppie

Pojawiło się na blogu kilka książek dla przedszkolaków, parę książek dla dzieci w wieku szkolnym, dwie powieści młodzieżowe... A co z literaturą dla najmłodszych czytelników? Jakie książki kochają maluchy, które nie potrafią się jeszcze skupić na skomplikowanych fabułach? Od czego rozpocząć przygodę z literaturą?


Moja propozycja brzmi: Kristiina Louhi i powinna spotkać się z aprobatą Finów wielu pokoleń. Kreska tej  wielokrotnie nagradzanej ilustratorki znana jest również polskim czytelnikom dzięki wydanej u nas książce obrazkowej „Dziewczynka i drzewo kawek” autorstwa Riitty Jalonen (wyd. Tatarak). W seriach o dziewczynce Aino i chłopcu o imieniu Tomppa Louhi sprawdza się w dwóch rolach: ilustratorki i autorki.

Cykl o Tomppie powstaje od roku 1993 i liczy w tej chwili kilkanaście książeczek. Parę z nich zostało przetłumaczonych na język duński, japoński, niderlandzki, szwedzki i węgierski. Oto kilka tytułów: „Nasz Tomppa” („Meidän Tomppa”, 1993), „Tomppa jedzie do babci” („Tomppa ja mummolan yö, 1995), „Szybciej, Tomppa!” („Tomppa vauhdissa”, 1998), „Tomppa i doktor Ucho” („Tomppa ja tohtori Korva, 2013)


Cykl książeczek o Tomppie (w polskim tłumaczeniu można mu zmienić imię na mniej egzotyczne, np. Tomi lub Timo albo po prostu Tomek) jest przeznaczony dla najmłodszych czytelników – tych, którzy dopiero się uczą świata: zakładania butów, naśladowania odgłosów zwierząt, zabaw z rówieśnikami. Książeczki o Tomppie mają wszystkie te walory, które rodzice i krytycy wymieniają, oceniając serię o Maksie wydawnictwa Zakamarki. Są ładne, dowcipne, nieszablonowe, świetnie nadają się do czytania młodszemu rodzeństwu przez starsze (krótkie zdania, łatwy język). Zaletą serii jest również przyjazny format oraz – rzecz pierwszej wagi – urzekające, ciepłe, jedyne w swoim rodzaju ilustracje. Co ważne, książeczki o Tomppie nie są przesłodzone ani przesadnie dydaktyczne. Główny bohater psoci tak samo jak wszystkie dzieci w wieku przedszkolnym (i młodsze): nie chce iść spać, kiedy jest późno ani jeść kaszy na śniadanie. Zdarza mu się wyrywać zabawki z rąk koleżanki, gryźć buty taty albo wskoczyć w ubraniach do balii z wodą.

Tytułowemu bohaterowi w codziennych zabawach najczęściej towarzyszą ulubione zabawki: robak o imieniu Martti, Prosiaczek, Myszopies i pluszowy kotek Kii. Doniosłą rolę odgrywają oczywiście rodzice, a czasem pojawiają się także inne osoby dorosłe: dziadkowie, pani przedszkolanka, kuzynostwo. Tomppa ma także własnych znajomych: Leenę, która wraz z nim świętuje jego pierwsze urodziny oraz koleżanki i kolegów z przedszkolnej grupy Mruczaki.

Fabuła książeczek jest prosta, a świat doznań głównego bohatera musi być bliski światu małoletnich czytelników. Opisane sytuacje mają miejsce w życiu każdego malucha. Należą do nich m.in. „wyprawa” wózkiem na plac zabaw, przeziębienie, dzień w przedszkolu, wizyta u babci... Małemu czytelnikowi (lub raczej: słuchaczowi i widzowi) bliskie będą także uczucia, które są udziałem Tomppy: tęsknota za mamą, strach przed tym, co nowe i zbyt duże (może to być na przykład traktor), ale też radość z poznawania świata. W życiu dziecka każdy drobiazg może urosnąć do rangi skarbu. Radość budzi zjedzona na targu marchewka, biedronka, która nagle ląduje na rękawie, kura napotkana podczas spaceru z tatą albo fakt, że można się ukryć przed mamą na przykład za zasłoną...


Pierwszy chronologicznie jest jednak cykl o dziewczynce o imieniu Aino. Powstawał w latach 1984 – 1996 i liczy jedenaście pozycji, z których trzy („Razem z Aino”, „Aino i Chłopiec Mróz” oraz „Mała dziewczynka Aino” ) doczekały się tłumaczeń na siedem języków: angielski, niemiecki, norweski, szwedzki, duński, farerski i islandzki.

Seria książeczek o Aino urzeka ciepłymi ilustracjami, przyjaznymi bohaterami i prostotą doprawioną subtelnym dowcipem. Tytułowa bohaterka cyklu ma starszego brata o imieniu Veikka, kolegę Oula, ulubioną lalkę Mimmi, a odkąd kończy trzy lata – również młodszego braciszka. Na przestrzeni lat Aino zmienia się. Kiedy ją poznajemy, korzysta jeszcze z nocnika i zazdrości starszemu bratu, który chodzi do szkoły, z kolei w najnowszym tomiku ma już siedem lat i sama staje się uczennicą. Poszczególne książeczki przedstawiają Aino w najróżniejszych sytuacjach: podczas podróży, na urodzinach kolegi, w szkole... najczęściej jednak scenerią wydarzeń jest dom lub najbliższe otoczenie. Aino musi się zmierzyć z problemami na miarę swojego wieku. Przeżywa pierwsze porażki podczas nauki jazdy na łyżwach, jako właścicielka własnego pokoju musi oswoić się z samotnością, a kiedy mama zachodzi w ciążę, a potem w domu pojawia się płaczące niemowlę – Aino musi poradzić sobie także z uczuciami niepewności, zazdrości i strachu przed odrzuceniem. Z czasem pojawiają się przed nią nowe wyzwania: siedmioletnia Aino coraz częściej pomaga rodzicom w opiece nad młodszym bratem, a gdy w rodzinie pojawia się kot o imieniu Tygrys, opiekuje się także zwierzątkiem.


Dzięki temu, że bohaterami książeczki jest także rodzeństwo Aino, książeczki z tego cyklu mogą być interesujące dla czytelników w dużym przedziale wiekowym, od rocznych brzdąców do siedmio- ośmiolatków. Ważne są jednak nie tylko uczucia dzieci. W jednym z tomików to mama Aino staje się główną bohaterką: znużona codziennością, cierpiąca z powodu bólu głowy, zniecierpliwiona... Wszystko kończy się oczywiście szczęśliwie, dzięki pomocy najpierw Veikki, a potem taty, ważne jest jednak pokazanie małoletnim czytelnikom, że także rodzicom zdarzają się gorsze dni. Nawet mama ma prawo do tego, by być zniecierpliwiona. Ma także prawo do przyjemności – tego uczy dziewczynkę tata. Tak dzieje się w książeczce „Aino też chce”, której fabułą jest wyjście mamy do teatru oraz Aino na urodziny przyjaciela. Gdy Aino widzi mamę następnego dnia rano, nie może się nadziwić: „Tata mówi, że ludzie muszą świętować, żeby sobie odpocząć, ale moim zdaniem mama wygląda dzisiaj na bardzo zmęczoną” – myśli.


Na książeczkach o Aino i Tomppie, z roku na rok wznawianych, wychowują się kolejne pokolenia Finów. Nie mam wątpliwości, że na tę lekturę znajdą się chętni także w Polsce.
 



sobota, 3 stycznia 2015

Maisa Tonteri i Virpi Talvitie, „Dwa gniazda Wiewiórki Wiórki”

Nie znam polskiego tytułu, który mógłby przyjść z pomocą dzieciom przedszkolnym z rodzin rozbitych. Jeśli taki się ukazał, proszę o informację w komentarzach. Może dlatego, że w naszym „katolickim” kraju rozwód wciąż uznawany jest za najgorsze zło? W Finlandii tymczasem i rozwody wydają się bardziej na porządku dziennym, i książki, które taką tematykę podejmują. Do najlepiej udanych prób należy moim zdaniem owoc współpracy pisarki Maisy Tonteri oraz ilustratorki Virpi Talvitie – „Dwa gniazda Wiewiórki Wiórki”. Jest to książeczka obrazkowa, do przeczytania w parę minut, do oglądania, ile dusza zapragnie, i, chyba przede wszystkim, do długich rozmów.


Z Wiewiórką Wiórką może się utożsamić każde dziecko, którego rodzice postanowili się rozejść. A także takie, którego rodzice nie potrafią ze sobą rozmawiać, zamiast tego – kłócą się, wylewają na siebie swe żale, obrażają. Tak robią właśnie mama wiewiórka i tata wiewiórka, ku zmartwieniu także innych mieszkańców lasu. Zające reagują na ich sceny strachem, niedźwiedź – bólem głowy, nawet kret ucieka coraz głębiej pod ziemię, a lis poucza młode, że takie zachowanie nie przystoi dobrze wychowanym zwierzętom. Z pomocą, jak to w lesie bywa, przychodzi „mądra sowa”. To ona postanawia, że dwie dorosłe wiewiórki, które nie umieją mieszkać w jednym gnieździe, powinny się rozstać. Ale pojawia się problem, co z Wiewiórką Wiórką. Nie zrezygnuje przecież ani z mamy, ani z taty? Rodzice najpierw wyrywają ją sobie, potem pozostawiają wolny wybór, ale ten wcale nie należy do łatwych. Wiórka może także zamieszkać z zającami, u lisów, z niedźwiedziem albo w rodzinie kretów. A może zechce przenieść się do hamaku, który wisiałby pomiędzy nowym gniazdem mamy i gniazdem taty? Wyjść z sytuacji jest wiele, wiewiórki w końcu odnajdują takie, które zadowoli wszystkich, A wówczas nawet kuna nie będzie stanowić zagrożenia!

Wielkim walorem książeczki są prześliczne, oryginalne ilustracje Virpi Talvitie. Polski czytelnik niedługo pozna jej kreskę dzięki wydawnictwu Eneduerabe (o „Huśtawce” Tima Parveli na pewno jeszcze napiszę). Tekst jest krótki, ale napisany bogatym językiem, a co najważniejsze – stanowi świetny pretekst do rozmów na trudny temat. Nie tylko dla wiewiórek planujących rozwód!

Tytuł oryginału: Okko Oravan kaksi pesää
wyd. Lasten Keskus, 2011, 24 s.