sobota, 18 kwietnia 2015

Aino Havukainen, Sami Toivonen, cykl "Tatu i Patu"

Tatu i Patu to bracia, którzy czasem zachowują się trochę dziwacznie. Nic w tym nadzwyczajnego, pochodzą w końcu z Cudakówki. Przeżywają najróżniejsze przygody, tworzą wynalazki, podróżują po całej Finlandii, a w jednej z książek dokładnie zwiedzają Helsinki. Pewnego razu, zaintrygowani tym, dokąd co rano spieszą się dorośli, lądują w urzędzie pracy. Chcieliby spróbować się w jakimś zawodzie, ale możliwości jest tyle, że trudno wybrać coś dla siebie. Pielęgniarka do rany przyłóż? Wyczesany fryzjer? Rolnik nie z tej ziemi? Tatu i Patu postanawiają wypróbować wszystkiego! 


W książeczce „Tatu i Patu w wirze pracy” zabawni braciszkowie występują w roli pomocników piekarza, fryzjera, dziennikarza, pielęgniarki, maszynisty, sekretarki, rolnika, sprzątaczki, stolarza, nauczyciela, muzyka i strażaka. Zdarzają im się najróżniejsze wypadki: ciasto nie chce urosnąć, choć dodali siedem paczek drożdży; w szpitalu dezynfekują całe ciało; Tatu zamierza wydoić pola i zasiać krowy, podczas gdy Patu będzie nawozić traktor. W książce jest sporo informacji na temat konkretnych zawodów, ale mali czytelnicy znajdą tu także grę planszową, komiksy albo odpowiedź na pytanie, po co w ogóle się pracuje i jak narodziły się poszczególne zawody.

Maluchom powinna przypaść do gustu także książka „Tatu, Patu i dziwne przyrządy”, w której zaprezentowano część ułatwiających życie wynalazków autorstwa pomysłowych braci. Do takich należy na przykład automat do czynności porannych (choć może należałoby go nazwać porannościownikiem) albo kask do roweru, w którym kask i rower tworzą genialną całość. Skuteczność tego wynalazku (dostępnego w wersjach do tandemu albo rowerka trójkołowego) najlepiej ocenić na świetnych ilustracjach autorstwa Aino Havukainen i Samiego Toivonena. A taka bańka pejzażowa? Wymarzona na szary dzień, kiedy miałoby się ochotę wyskoczyć na dno morza albo poczuć znów magię Bożego Narodzenia.



W czasach drastycznego zanikania kałuż przydatna jest także odpowiednia maszyna do ich tworzenia, a już prawdziwy hit to okulary wielofunkcyjne, zaopatrzone między innymi w poduszki ochronne, kalendarz albo parasol. A co, jeśli czytelnik zapragnie zrobić tatuaż lalce Barbie albo obciąć pchle paznokcie? Do małych zadań czasem potrzebna jest duża maszyna, którą nazwać możemy dłubajłem albo szczegółownicą. Inne wynalazki Tatu i Patu zapobiegną zgubieniu się w tłumie albo dostaniu się szamponu do oczu podczas mycia głowy. Nocą przyda się strach na strachy – odstraszacz, który można wykonać samodzielnie, a w ciągu dnia – gra w lodopiłkę, połączenie radości z uprawiania sportu z radością jedzenia lodów. Wyobraźnia braci nie zna granic!

Książki o Tatu i Patu doczekały się własnej notki w Wikipedii, przekładów na wiele języków obcych oraz m.in. nagrody Finlandia Junior, nagrody im. Rudolfa Koivu oraz Nagrody Literackiej Kaariny Helakisy.

Tytuł oryginalny: Tatu ja Patu työn touhussa
Tekst i ilustracje: Aino Havukainen i Sami Toivonen
wyd. Otava, 2006, 31 s.

Tytuł oryginalny: Tatun ja Patun oudot kojeet
Tekst i ilustracje: Aino Havukainen i Sami Toivonen
wyd. Otava, 2005, 31 s.



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Mika Waltari, Chiński kot. Baśnie i opowiastki 1928-1946

Po ukazaniu się „Chińskiego Kota” liczyłam na to, że w Polsce rozpocznie się nowy boom – na Waltariego jako autora baśni. Książka zyskała całkiem dobre recenzje, w czym na pewno duża zasługa fenomenalnych ilustracji Marii Ekier, ale do żadnego boomu nie doszło. A szkoda. Waltari jest mistrzem wszechstronnym i moim zdaniem również jako bajkopisarz zasługuje na grono fanów.


W baśniach i bajkach pisarza wszystko jest możliwe. Bohaterem może być, tradycyjnie, księżniczka lub książę, ale też słoń albo mrówka. Albo czerwone wiaderko. Bobry i krokodyle mogą się spotkać w tej samej rzece, niezależnie od tego, co ma na ten temat do powiedzenia szanowny pan krokodylolog. Mara nocna może przybrać postać ropuchy, na księżycu mogą mieszkać mrówki wielkości głowy. Można przedostać się na drugą stronę obrazu „Kraj Niebieskiego Światła” albo posłuchać konwersacji, jaką ciężarówka prowadzi z samochodem wyścigowym. Sztuka mówienia nie jest obca także zwierzętom, kwiatom ani, na przykład, butom. Muszę zresztą przyznać, że właśnie „Buty, które chodziły samopas” należą do moich ulubionych utworów i liczę na to, że kiedyś któryś z wydawców pokusi się o nabycie praw do polskiego przekładu.

Choć przetłumaczyć chciałoby się znacznie więcej. Również powiastkę o małym czarnym piesku, który po raz pierwszy obchodził Boże Narodzenie. Albo tę o bańkach mydlanych, w których widać najskrytsze marzenia tego, kto bańkę wydmuchał – on sam nie jest jednak w stanie ich ujrzeć. Albo baśń o mężczyźnie, który miał Złe Oko i sprawiał, że świat na który spoglądał, stawał się zimny i nieprzyjazny.

Świat Waltariego jest, wręcz przeciwnie, ciepły i dobry. Czasem melancholijny, czasem skłaniający do filozoficznych refleksji, zawsze – pełen niespodzianek. Taki jak sam jego twórca


Jednym z największych atutów lektury jest poczucie humoru Waltariego, co na pewno zauważyli czytelnicy „Chińskiego Kota”. Również w innych baśniach pisarz wodzi czytelnika za nos, porozumiewawczo puszcza oko, czasem skłania wręcz do wybuchu śmiechu. Nigdy nie jest złośliwy, ale często skłonny do przekomarzania się. Najczęściej ostrze satyry wymierza w samego siebie, choć po nosie dostaje się także, między innymi, księżniczce, która miała tajemniczy problem ze wzrokiem (we wszystkim widziała jakieś niedoróbki albo wręcz skazy).

Wielbiciele Waltariego również dzięki baśniom mają wgląd w jego życie prywatne. Występuje w nich bowiem Marjatta, żona Waltariego, oraz jego ukochana córeczka Satu. Nie wiem, na ile prawdziwy jest pies-maskotka Rax, ale powraca w baśniach co jakiś czas, wydaje się więc ważnym członkiem rodziny.

Muszę uczciwie zaznaczyć, że nie wszystkie baśnie są równie dobre; ta o księciu Indii i księżniczce z jego snów przyprawiła mnie o zgrzytanie zębami, choć raczej nie należę do zdeklarowanych feministek. W zbiorze znajduje się także kilka utworów o charakterze religijnym. Tak czy inaczej mnóstwo tu perełek, do których ma się ochotę wracać, niezależnie od wieku.

Tytuł oryginału: Kiinalainen kissa. Satuja ja tarinoita 1928-1946
Ilustracje: Samppa Lahdenperä
wyd. WSOY, 1983, 389 s.