środa, 30 marca 2016

Réka Király, „Mała duża historia o jutrze” & Timo Parvela i Virpi Talvitie, „Karuzela”

Oto świeżynka z Polski:


W Finlandii książka ukazała się już w 2013 roku, ale przyznaję, że tym razem znam tylko tłumaczenie, które dopiero jakiś czas temu opuściło drukarnię. Wiem jednak od autorki tłumaczenia, Doroty Kyntäji, że w oryginale mamy do czynienia z historyjką napisaną prozą, podczas gdy polscy czytelnicy czytają opowieść wierszowaną. Zadanie przełożenia z prozy na rymowanki godne jest podziwu: my, wychowankowie Brzechwy i Tuwima, mamy na tym polu wysokie oczekiwania. Muszę jednak przyznać, że pomimo drobnych niedociągnięć (które powinna była wyłapać korekta) tłumaczenie jest naprawdę świetne. Mój ulubiony fragment:

Spójrz na Zaąca, tego wesołka. To podskok zrobi, to znów fikołka. Szalik założył, chociaż jest w futrze.
Sowa zaś myśli. Myśli o JUTRZE.

Fragment ów napisałam z pamięci, ponieważ książkę przeczytałam dziś wielokrotnie. Najpierw z ciekawości. Potem, żeby jeszcze pomyśleć, o czym dokładniej napiszę na blogu (bo już wiedziałam, że książka trafi na listę blogowych tytułów). A potem postanowiłam przetestować „Małą dużą historię o jutrze” na mojej córce i ta po każdorazowej lekturze prosiła „Jeszcze raz”. Dopiero po piątym razie przypomniała sobie o „Panu Kuleczce”, który jest u nas właśnie na tapecie.

Tytuł jest bardzo trafny: historia mała, bo można ją przeczytać w ciągu paru minut, lecz równocześnie duża, a nawet wielka, bo czyż nie taką kategorią jest czas? A o czasie tu mowa. Jedna z bohaterek, Sowa-puchacz nie zna znaczenia słowa ‘”jutro” i prosi przyjaciół o wytłumaczenie. Każde z nich, Myszka, Zając i Jeż, definiują jutro po swojemu, ale dopiero nieprzespana noc sprawi, że Sowa zrozumie, jaka tajemnica kryje się w tym słowie.

Wydawca kieruje książkę dla dzieci od roku do trzech lat. Zakładam jednak, że warto ją czytać również starszym pociechom. Fenomen czasu może zaintrygować równie dobrze pięcio- a nawet sześciolatki.

Cała opowieść jest bardzo dynamiczna. Do tego pokazuje znane dzieciom zwierzęta, o których mali czytelnicy mogą zdobyć ważne informacje. Dowiedzą się m.in. że sowy nie śpią w nocy, jeże żywią się żmijami (a nie jabłkami, jak to tradycyjnie prezentuje się w książeczkach dla dzieci), że myszy robią zapasy na zimę przez całe lato i wielu innych informacji, które powinien wiedzieć każdy przedszkolak.” – czytamy na blogu Anny Sikorskiej (http://annasikorska.blogspot.fi/2016/03/reka-kiraly-maa-duza-historia-o-jutrze.html

Nie do końca się z tym zgodzę. Po pierwsze o żmijach nie ma mowy, jeż wspomina za to dżdżownice, o których rozmawiał z rodziną. Po drugie, nie należy książki Király traktować jako przewodnika po świecie zwierząt choćby dlatego, że Zajączek wylicza, jakie słodycze znajdą się na przyjęciu Ptaka (tort, ciastka, guma do żucia). Ale prawdą jest, że książka, zarówno tekst, jak i ilustracje, podoba się przedszkolakom – przekonała mnie o tym moja trzyletnia córka.

O czasie w języku zrozumiałym dla dzieci fantastycznie pisze też Timo Parvela w „Karuzeli”, będącej kontynuacją tzw. trylogii podwórkowej (o pierwszej z cyklu „Huśtawce” pisałam w czerwcu ubiegłego roku). Czy drzewa postrzegają czas tak samo jak ludzie? Co może się zdarzyć w ciągu sekundy, minuty, godziny, a co w ciągu tygodnia lub roku? Czy czas upływa tak samo zimą i wiosną? Dlaczego czasem się dłuży, a czasem wykonuje wielkie skoki?


O „Karuzeli” nie chcę pisać zbyt wiele, pozostawię to krytykom i innym blogerom, gdy książka ukaże się po polsku (nastąpi to jeszcze w tym roku). Nie zdradzę jednak zbyt wiele, jeśli napiszę, że i tym razem duet Parvela i Talvitie trafia prosto do czytelniczych serc.Na razie jednak, kochani czytelnicy, czytajcie „Małą dużą historię o jutrze” – warto!

Tekst i ilustracje: Réka Király
Tytuł oryginału: Pieni suuri tarina huomisesta
Tłum. Dorota Kyntäjä
Wyd. Dreams 2016, s. 32

Tekst: Timo Parvela
Ilustracje, Virpi Talvitie
Tytuł oryginału: Karuselli
wyd. WSOY 2008, s. 67