poniedziałek, 30 maja 2016

Markus Majaluoma, cykl: Hulda i Jalmari

Tym razem o wyborze książki, a właściwie cyklu książeczek do bloga, zdecydowała moja córka, nie ja. Bo ja, owszem, polubiłam, ale poprzestałabym, gdybym mogła, na jednej lekturze. Tymczasem od prawie tygodnia czytamy co wieczór po kilka-kilkanaście razy. (Czytanie polega zaś na symultanicznym tłumaczeniu na język polski, bo z zasady czytam małej wyłącznie po polsku).

Rzecz o książeczkach obrazkowych znanego juz w Polsce i wspomnianego tu wcześniej Markusa Majaluomy o Huldzie i jej tacie Jalmarim. Znamienne, że tata nie funkcjonuje tu jako tata, tatuś ani ojciec, lecz jako Jalmari właśnie. Hulda zaś, podobnie jak Anna Maria ze znanego u nas cyklu „Tato!”, nie rozstaje się ze smoczkiem i niewiele mówi, (a jeśli już, to uroczo sepleni), za to – działa. A to przyozdobi kapelusz obcej pani rybą, a to zakopie tatę w piasku, a to wyleje na niego wodę z wazonu... Moją córkę te opowieści (lub raczej: opowiastki) nieodmiennie rozśmieszają. Rozśmiesza również Jalmari, który pedałuje po plaży rowerem albo wyjada córce bułkę. Albo całym sobą próbuje postawić na swoim przy wyborze wieczornej lektury. Albo gubi Huldę na lotnisku... 




Książeczek jest w sumie pięć, tyle samo co tych o tacie, ale są przeznaczone dla nieco młodszych dzieci: krótsze, prostsze fabularnie. Kreska ta sama, doczekała się już swoich wielbicieli. O cyklu„Tato!” wciąż się w Polsce wspomina, ostatnio w Fajnedziecko.pl, kto wie, może i Hulda doczeka się polskiego wydawcy?

 

Tekst i ilustracje: Markus Majaluoma
Tytuły oryginału: Hulda ja Jalmari
Hulda kulta, luetaan iltasatu!
Hulda kulta, maailma on avara
Hulda kulta, tästä pääsee rannalle!
Suu auki, Hulda, Pottusammakko tulee!
wyd. WSOY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz