czwartek, 3 sierpnia 2017

Mari Kujanpää, Emma

Dla takiej książki reaktywuje się zapomniane blogi – przeszło mi przez myśl już gdzieś w początkowych partiach lektury. Druga połowa książki nie pozwalała przerwać czytania ani na chwilę. W którymś momencie zorientowałam się, że dawno minęła północ, a po policzkach płyną mi łzy. Płyną i płyną i nie chcą przestać.

Powieść Mari Kujanpää nie jest jednak żadnym wyciskaczem łez – a przynajmniej nie w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. Jeśli już ją szufladkować, powiedziałabym, że mamy tu do czynienia ze świetną powieścią psychologiczną oraz po trosze rozwojową. Niezbyt standardowe określenia w przypadku książek, których bohaterką jest 11-latka, prawda? Cóż, sama Emma też nie jest standardowa. Daleko jej do zwykłości, choć właśnie zwykłość odgrywa tu niebagatelną rolę.



Czytelniczki i mamy czytelniczek, czy marzycie lub marzyłyście o tym, by zostać księżniczką? O pięknych sukniach i lemoniadzie, którą przynosi wam kelner, kiedy leżycie na hamaku? Zapewne tak. Takie marzenia miała kiedyś także Laura, ciocia Emmy, a także jej mama … Ale sama Emma swoje pragnienia zapisuje w zeszycie mało czytelnym pismem. A potem, na wszelki wypadek, zamazuje je czarnym pisakiem. Pierwsze takie: mieć prawdziwą rodzinę – rodzinę, w której są tata, mama i dzieci, szufladki na rękawiczki i wyznaczone dni do sprzątania. Po drugie Emma marzy o tym, by być odważną, tak jak Fredrika, która mieszka w sąsiedztwie albo Leena z domu dziecka. Trzecie marzenie jest może najbardziej wstydliwe: żeby wreszcie się skończyło wieczne mycie rąk i sikanie do łóżka.

Obsesyjne mycie rąk i – rzadkie, ale jednak pojawiające się – moczenie nocne to chyba jedyne namacalne ślady, jakie doświadczenia Emmy odcisnęły na dziewczynce. Doświadczenia te najbardziej wpłynęły na jej psychikę, na życie uczuciowe i towarzyskie. Emma wciąż balansuje między potrzebą samotności i chęcią ucieczki a pragnieniem normalnego funkcjonowania wśród innych. Jej historia opowiedziana jest głównie poprzez relacje z innymi: relacje kalekie, trudne, wymagające dalekowzroczności od małej bohaterki. Pierwszy z brzegu przykład: jeśli pójdzie na urodziny jednej koleżanki, to czy inne koleżanki się nie obrażą?

Tak zwykle nie myślą „normalne” dzieci. Tak może myśleć wrażliwa jedynaczka, której mama jest ćpunką. Ale, tak mi się wydaje, mama Emmy mogłaby być równie dobrze prostytutką albo mieć kryminalną przeszłość (lub teraźniejszość). Mogłaby być alkoholiczką albo mieć nieleczoną schizofrenię, cokolwiek, co wyróżniałoby ją od tych „prawdziwych” mam, które każą wieczorem zjeść kolację i umyć zęby. Takich mam nie trzeba się wstydzić.

Początkowo czytelnik wie o matce Emmy bardzo niewiele, tyle tylko, ile wymsknie się w myślach lub słowach Emmie, która wolałaby wszystko zapomnieć. Z czasem postać konkretyzuje się, pojedyncze sceny z przeszłości powracają w pamięci dziewczynki, a raz czy drugi Emma zdradza nawet cokolwiek dziadkom, u których mieszka albo dziewczynce z sąsiedztwa, która z siostry prawie-że-przyjaciółki przeradza się w kogoś bardzo ważnego. Mama pojawia się w opowieści jednej ze znajomych babci – jak wspaniale usłyszeć o niej cokolwiek pozytywnego! Pojawia się wreszcie fizycznie, najpierw odwiedza Emmę i swych rodziców w towarzystwie pani z opieki społecznej, potem sama. Grają razem z Emmą w badmintona, to dobry sposób na wspólne spędzenie czasu, bo podczas rozgrywki jest się trochę razem, ale trochę osobno. I nie trzeba zbyt wiele mówić – mówienie zawsze sprawiało Emmie trudności.

Nie, oczywiście nie jest tak, że mama nagle zdrowieje i rozpoczynają z córką nowe wspaniałe życie. Mari Kujanpää nie prowadzi swojego czytelnika na skróty w trosce o happy end. Emma to postać z krwi i kości, za dużo przeżyła, żeby z miejsca wybaczać brak normalnego dzieciństwa i za bardzo wrosła w nowe miejsce, by je rzucać i zaczynać wszystko jeszcze raz. Może kiedyś.

Po raz pierwszy spotkałam się z twórczością Mari Kujanpää przed laty, gdy jej powieść dla dzieci „Ja i Muro” zdobyła w 2010 roku nagrodę Finlandia Junior. Już wówczas zrobiła na mnie wrażenie pogłębiona psychologia postaci, przedstawiona jednak w sposób zrozumiały dla najmłodszych czytelników. Pamiętam jednak, że ze względu na niewspółmierność wieku bohaterki do długości tekstu zdecydowałam się nie proponować tego tekstu polskim wydawcom. W przypadku książki o Emmie nie ma tego problemu. Rówieśniczki tej bohaterki bez problemu pochłoną blisko 200-stronicową powieść. To ważna i mądra książka, a jej jedyny mankament to w moim przekonaniu tytuł. Dosłowne tłumaczenie („Sekretne pragnienie Emmy”) brzmi beznadziejnie harlequinowo. „Ukryte marzenie” nie lepiej. W niniejszym poście tytuł zastąpiłam po prostu imieniem bohaterki. Jeśli, miły czytelniku niniejszego tekstu, pomyślisz w pierwszym odruchu o Jane Austen, też dobrze – autorka „Dumy i uprzedzenia” to jedna z pisarek, o twórczości której jest mowa na kartach tej powieści.


Mam wielką nadzieję, że doczeka się polskiego tłumaczenia.

Tekst: Mari Kujanpää
Tytuł oryginału: Emman salainen toive
Wyd. Otava 2016, s. 189

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz