środa, 31 stycznia 2018

Jari Mäkipää, Masi Tulppa: Wstęp wzbroniony!

Nareszcie wiem, kim jest współczesna Pippi Langstrumpf. Po pierwsze wcale nie jest dziewczynką, tylko chłopcem. Nie mieszka w szwedzkiej Willi Pończoszance, tylko w zwykłym domu jednorodzinnym w jakimś fińskim miasteczku. Nie ma konia ani małpy, ani nawet psa, ale ma za to własny pokój z tabliczką „Wstęp wzbroniony”, a w nim wszystko, co do szczęścia potrzebne. A więc porządny komputer, konsolę do gry, przybory do rysowania, a nawet lodówkę oraz mikrofalówkę, dzięki którym codziennie można przygotować sobie na lunch pizzę bez potrzeby opuszczania ukochanych czterech ścian.



Fińska Pippi Langstrumpf, jak na chłopca przystało, nie ma na imię Pippi ani Fizia, tylko Masi Tulppa. Marek Zatyczka? Zwykle przy tłumaczeniu książek adresowanych do czytelników starszych niż przedszkolaki nie decyduję się na zamianę imion czy innych nazw własnych na polskie (lub przynajmniej bardziej swojskie). Jednak w tej książce również w imionach kryje się sporo subtelnego humoru, więc gdyby jakiś wydawca zdecydował się na zakup praw i poprosił mnie o przekład, zapewne główny bohater Masi zamieniłby się w Marka właśnie, Mirka albo otrzymałby jeszcze inne imię, które polskiemu czytelnikowi mogłoby się skojarzyć z bohaterem komiksów Morta Walkera Beetlem Baileym.

Dlaczego warto skusić się na wydanie tej pozycji po polsku? Dlatego, że oto pojawiła się książka adresowana do chłopców, w której główny bohater jest cudownie nieidealny i na wskroś prawdziwy. Masi żyje na przekór wszelkim guru od grzeczności, dobrego wychowania i zdrowego trybu życia. Godzinami gra w gry komputerowe, nie zamierza uprawiać sportów, jeść owoców ani zaprzyjaźniać się z „nader sympatycznym” chłopcem z sąsiedztwa. Zamiast tego robi wszystko, by móc zrealizować swój wakacyjny plan – pomimo nagle pojawiających się trudności. Plan jest prosty: do oporu grać na konsoli, codziennie oglądać kolejne części serialu o Bit-Rycerzu i rysować komiksy własnego autorstwa. Przeszkody zaś pojawiają się co ranek w postaci kolejnych niań płci pięknej i mniej pięknej. Masiemu udaje się pokonać wszystkich opiekunów po kolei – i czyni to w taki sposób, że również dorosły czytelnik nie jest w stanie odgadnąć, w jaką stronę potoczy się historia.

Gdybym chciała zabawiać się w przyznawanie punktów, książka Mäkipää otrzymałaby ode mnie dziesięć na dziesięć i za humor, i za ilustracje (tu brawa dla Jussiego Kaakinena, który stworzył na papierze coś, co kojarzy się raczej z ekranem komputera), i za wyraziste postaci, i za samą historię.

A dlaczego nazywam Masiego nową Pippi? Głównie ze względu na fantastyczną antydydaktyczność tej postaci. Dawno nie czytałam książki równie „niepoprawnej politycznie”, budzącej - o czym świadczą opinie rozsiane po sieci – zarówno zgorszenie rodziców, jak i zachwyt ich latorośli. Złośliwość – ale bez chamstwa, upór – ale jakże zrozumiały. A przy tym wszystkim zwyczajna potrzeba życia po swojemu. Chłopcy też takie potrzeby mają, również ci dziewięcioletni. 

Jari Mäkipää na blogu, w którym opowiada o swej pracy, napisał, że miał potrzebę stworzenia postaci trochę na przekór pojawiającym się na prawo i lewo ekstrawertykom. Nie żeby miał cokolwiek przeciwko towarzyskim dzieciom, które z łatwością poznają nowych przyjaciół, bawią się lub pracują w grupie i dzielnie zdobywają świat. Ale jako introwertyk chciał stworzyć nieco inny typ bohatera, taki, z którym mogą się utożsamić ci chłopcy, którzy zamiast uczestniczyć w meczu w piłkę nożną wolą w pojedynkę sobie rysować albo grać na konsoli.

Ta książka daje do myślenia także tym rodzicom, którzy już zapomnieli, jak to jest, kiedy się ma dziewięć lat – i wymarzone wakacje. Bardzo polecam!


Nota bene: dla tych, którzy chcą poznać starszą twórczość Jariego Mäkipää, gdzieś jeszcze powinny być do zdobycia kryminały z serii Huragan. Przed laty przetłumaczyłam je, wraz z poradnikiem dla początkujących detektywów, dla wydawnictwa WAB. 

  


Jari Mäkipää, Masi Tulppa: Wstęp wzbroniony!
Tytuł oryginalny: Masi Tulppa: Pääsy kielletty!
Ilustracje: Jussi Kaakinen
Wyd. Tammi 2017. Obj. 103 s.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz